Są takie momenty, które zaczynają się od niepozornego „a może by spróbować…”, a kończą czymś, co zostaje z nami na długo. Dla mnie takim momentem był udział w Targach Rzeczy Wyjątkowych w Radomsku. I co najważniejsze – był to mój debiut.
Od pomysłu do działania
Gdyby nie moja siostra, pewnie jeszcze długo odkładałabym tę decyzję. To ona mnie namówiła, żebym spróbowała i pokazała swoje prace szerszemu gronu. Dziś wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji.
Nie było to jednak takie proste. Przygotowania wymagały ode mnie sporo czasu, energii i odwagi. Pakowanie prac, organizacja stoiska, dopracowanie szczegółów… a do tego stres i niepewność, czy wszystko się uda. To był moment wychodzenia ze swojej strefy komfortu.
Moje rękodzieło na żywo
Na stoisku zaprezentowałam swoje szydełkowe prace – serwetki oraz mandale. Każda z nich powstaje z pasji, cierpliwości i dbałości o detale. Każda jest inna i niesie ze sobą coś wyjątkowego.
Możliwość pokazania ich „na żywo”, rozmowy z ludźmi i obserwowania ich reakcji była dla mnie niesamowitym doświadczeniem.
Ludzie, którzy tworzą klimat
Najpiękniejszą częścią tego dnia byli ludzie. Spotkałam wiele inspirujących osób – zarówno twórców, jak i odwiedzających. Każda rozmowa, każde dobre słowo i uśmiech dawały mi jeszcze więcej energii.
To właśnie te spotkania pokazały mi, jak ważne jest dzielenie się tym, co się tworzy.
Pierwszy krok ma znaczenie
Ten dzień dał mi coś więcej niż tylko doświadczenie. Dał mi wiarę w siebie i w to, że warto iść swoją drogą – nawet jeśli na początku towarzyszy nam strach.
Czasem wystarczy zrobić ten pierwszy krok, żeby otworzyć sobie drzwi do czegoś naprawdę pięknego.
To dopiero początek mojej rękodzielniczej drogi… ale już wiem, że chcę iść nią dalej .












